Clio 3 RS - prolog budowy samochodu "na tor"

Od kilku lat ścigam się bardzo okazjonalnie na amatorskich imprezach motoryzacyjnych, rozpoczynając w cyklu KJS-ów, rally sprintów i track dayów, a kończąc na bardziej poważnych (przynajmniej dla mnie) imprezach jakimi były Super KJS. W tych zawodach dzielnie służył mi Nissan Micra z 1998 roku, z silnikiem o pojemności 1.3l, który świetnie się sprawdzał w roli auta do nauki. Jednak, że apetyt rośnie w miarę jeżdżenia, to od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie przesiadka na coś szybszego i nowszego.

Takim sposobem we wrześniu Micra odjechała na lawecie do nowego właściciela, a miesiąc później pojawiło się w garażu nowe auto, czyli czarne Renault Clio 3 RS. Wybór następcy Micry nie był prosty, przede wszystkim szukałem już auta typowo pod kątem występów tylko na torze. Pierwszym pomysłem było auto tylnonapędowe BMW E36 lub E46, ale te konstrukcje są już dość leciwe i znalezienie egzemplarza w przyzwoitym stanie jest dość ciężkie. Z drugiej strony wśród aut FWD brałem pod uwagę Hondę Civic i właśnie Renault Clio. Civic na torze to sprawdzone rozwiązane i chyba ciężko znaleźć szybszą „ośkę”, ale, że ja nie zawsze lubię wybierać najprostsze drogi, zdecydowałem się na dzieło francuskich inżynierów.

„RS” to rozwinięcie od Renault Sport, dywizji marki Renault odpowiedzialnej za rozwój związany ze sportem motorowym. Oddział został oficjalne założony w 1976 roku jako fuzja pomiędzy markami Alpine i Gordini, od tego czasu marka Renault Sport angażowała się z różną częstotliwością w rajdy i wyścigi na całym świecie. Auta konsumenckie jak Twingo, Clio i Mégane oznaczone „RS” są tworzone z udziałem właśnie tego działu. Jakie to ma konsekwencje? Takie samochody, zazwyczaj mają większą moc, posiadają mocniejsze hamulce, bardziej zaawansowane zawieszenie itd, stanowią świetną bazę do wyścigówek, rajdówek i tak zwanych samochodów „do zabawy”.

Jak to się przekłada na auto, które kupiłem? „Poliftowe” Clio 3 RS posiada silnik wolnossący o pojemności 2.0 generujący moc 200KM, dobre hamulce Brembo i dość niewielką wagę. Przejechałem samochodem od zakupu około 700km i jazda takim autem nawet w normalnym użytkowaniu daje wiele frajdy.

Wspomniana przeze mnie Micra w momencie zakupu, to było już auto w 100% przygotowane do motosportu, z klatką, fotelami kubełkowymi, zmodyfikowanym silnikiem itd. Jest to najbardziej optymalna opcja w przypadku zakupu samochodu wyczynowego i poszukiwałem na początku gotowego lub odrobinę przygotowanego auta. Jednak nie udało mi się, więc z Clio jest zupełnie inaczej, tutaj niestety muszę poczynić inwestycję, ale za to mam pewność i wiedzę o niemal każdym elemencie wyposażenia.

Szczerze przyznam, że nigdy nie miałem wielkiego zapału i możliwości do mechaniki, przez co czynności jakie wykonuje przy samochodzie są dość proste. Z pomocą przychodzi mi mój dobry znajomy, który sam jest kierowcą rajdowym, prowadzi swój warsztat i od samego początku wspierał mnie z przygotowaniem Micry, a teraz zadba o mechanikę w Clio.

Miesiąc po zakupie „3 RS” zrobiłem pierwsze prace związane z budową samochodu, które mogłem zrobić sam - zacząłem od redukcji zbędnych elementów wyposażenia, z samochodu wleciała tylna kanapa, podsufitka, głośniki, wygłuszenia, boczne kurtyny. I to tyle, jeśli chodzi o moją pracę, następnie przejechałem autem do warsztatu, gdzie przekazałem pracę specjaliście. Ja natomiast rozpocząłem przeglądanie internetu w celu zakupu elementów wyposażenia niezbędnych do ścigania. I tak na liście znalazło się do tej pory:

  • Fotel kubełkowy wraz z mocowaniem - Mirco RS2
  • Pasy 6 puktowe, 3 calowe - RRS
  • Przewody hamulcowe w stalowym oplocie - Pizza Brakes
  • Sportowe klocki na przód i tył - OMP Racing OT/6988
  • Naba do zamocowania sportowej kierownicy
  • Szpera - Val-Racing TL4 70%
  • Szyby boczne z poliwęglanu

Oczywiście jest to dopiero początek listy, będę ją aktualizował wraz z postępami prac. Na ten moment największą niewiadomą jest dla mnie zawieszenie, ponieważ to seryjne podobno zupełnie nie nadaje się do jazdy na torze, a sportowe rozwiązania do Clio 3 są dość drogie. W ciągu najbliższych dni mam nadzieję, że auto przejdzie zabiegi mechaniczne, czyli serwis silnika, wymiana rozrządu, usunięcie klimatyzacji, przegląd skrzyni biegów oraz montaż szpery.

Jeszcze dużo drogi przed nami, ale już nie mogę się doczekać pierwszych testów, które mam nadzieje, że odbędą się na przełomie lutego i marca przyszłego roku.


Przeczytaj jeszcze:

Recenzja Automobilista 2

Ponad rok temu pisałem na blogu o zapowiedzi nowego symulatora Automobilista 2, który miał się pojawić pod koniec 2019 roku, a wobec którego miałem sp...